niedziela, 24 listopada 2013

Cuda inwigilacji

(Blog Zwierciadła - 2013.07.15)

Nie myślałem nigdy, że przyjdzie mi skorzystać z narzędzi inwigilujących i monitorujących rzeczywistość. Było tak – w jednym z centrów handlowych asystowałem rodzinie w poszukiwaniach potrzebnej odzieży. W sklepie obuwniczych korzystam w wyprzedaży spowodowanej likwidacją i kupuję dla siebie mocno przecenione, ładne półbuty do garnituru. Dobra marka, skóra itd. Uciekam ze sklepu do holu i siadam na ławce. Rozmawiam z dzieckiem, dzwoni komórka, ważna rozmowa, muszę odebrać. Rozmowa przedłuża się, dziecko prosi mnie o coś, pokazuję mu na migi, wstaję z ławki zostawiając reklamówkę z kartonem. Odchodzę kilkanaście kroków. Kończę rozmowę, uświadamiam sobie, że coś zostawiłem, wracam – nie ma. W pobliżu widzę ochroniarza, pytam go czy nie zwrócił uwagi na pakunek w reklamówce pozostawiony na ławce. Nie zwrócił, ale proponuje mi szybkie przejście do centrum monitoringu. Idziemy. Pracownik ochrony przekazuje koledze informację o mojej zgubie mówiąc o lokalizacji ławki. Panowie odtwarzają ostatnie minuty zarejestrowane w kamerze patrząc w jeden z monitorów. Po chwili pytają mnie o kolor reklamówki i proszą abym popatrzył na ekran. Widzę parę ludzi około czterdziestoletnich, którzy zbliżyli się do ławki, zajrzeli w zawartość reklamówki, zabrali ją i poszli w głąb galerii handlowej. Zapamiętałem szczegóły odzieży, wyglądu i ruszyłem z zagadniętym na początku pracownikiem ochrony wzdłuż galerii. Już po jednej minucie zobaczyłem ludzi z filmu w salonie operatora komórkowego. Zbliżyłem się od tyłu do mężczyzny, dotknąłem go delikatnie w ramię, pokazałem na pakunek mówiąc: Przepraszam Pana, ale ten kartonik jest mój. Był tak zaskoczony, że czym prędzej mi go w ręczył. Towarzysząca mu kobieta próbowała oponować. – Ale Pan zostawił tę paczkę… Tak zostawiłem – potwierdziłem i opuściłem lokal. Może powinienem zapytać czy jeżeli zastawiłbym bombę w kartonie to pani też zabrałaby ją?

Wszystko wydarzyło się w ekspresowym tempie. Tak szybko odzyskałem swoją własność, że nie zdążyłem się zdenerwować, że ją straciłem. Później tylko myślałem, że jestem rozkojarzony, że mam kłopoty z podzielnością uwagi, no i przede wszystkim, że chyba nie ogarniam tego wszystkiego wokół siebie. No i jeszcze jedno spostrzeżenie – siedziałem sobie na ławce, rozmawiałem przez telefon, a Wielki Brat patrzył…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz