niedziela, 24 listopada 2013

Czytanie "Pasji..."

(Blog Zwierciadła - 2013.08.21)
To, co piszę miało być początkowo komentarzem jedynie do tekstu Anny Janko „Kolorowo, kolejowo…”. Niestety tekst napęczniał w słowa i dlatego też wrzucam go jako osobny post.
Skorzystałem z podanego linku do programu z anteny TVP Katowice i obejrzałem wskazaną audycję – poświęconą głównie refleksji i rozmowom nad lekturą książki „Pasja według św. Hanki”. Dostrzegłem tu stare przeświadczenie o tym, że książkę trzeba omówić. Nie wystarczy tylko przeczytanie jej. „Pasja…” wyraźnie skłania do rozmów. Przyjemne jest oglądanie grupy ludzi rozmawiających o literaturze, bo ostatnio zjawisko takiej wymiany refleksji jest jakby w odwrocie. Nie stymuluje go publicystyka kulturalna obecna w mediach popularnych. Nie wiem czy do rozmawiania o doświadczeniach czytelniczych stymuluje współczesna szkoła. Nie są dla mnie miernikiem zachowania moich dzieci, bo nie wiem w jakim stopniu potrzebę takich rozmów wyniosły ze szkoły, a jakim stopniu z domu. Z tym większym zainteresowaniem obejrzałem katowicki program.
Na pewno chęć rozmawiania wynika częściowo ze wspomnianego w audycji mieszania sfer przeciwstawnych – świętości i grzeszności, sacrum i profanum, wzniosłości i zwykłości. Do refleksji prowokuje fakt łamania przez bohaterkę utrwalonych sztywno zasad stosowności obyczajowej, wzorców prawego męża i żony, ojca i matki. Nazywanie stanów odwołujących się do zmysłowej strony miłości może być odczytane jako próba zainteresowania czytelnika postacią poprzez odwoływanie się do tego, co cały czas w wielu kręgach uważane jest za bulwersujące i skandalizujące. Myślę, że wielu czytelników przyciągnie opowieść o tym, co odbierane jest jako niezwykłe w przeciwstawieniu doświadczanej monotonii codzienności. Powieściowa Hanka jawi się jako postać, którą charakteryzuje intensywność przeżyć sięgających do sfer, które poprzez subiektywne odczuwanie miłości sugerują odwołanie się do czegoś nieziemskiego, do jakiejś czystej duchowej komunikacji. O życiu bohaterki możemy powiedzieć , że jest bardzo emocjonalne, trudne, pogmatwane, stresujące, euforyzujące, przewrotne, zmysłowe, nieobyczajne, naznaczone introspekcją i chroniczną autoanalizą. Na pewno nie powiemy, że życie jej jest nudne, monotonne. Te określenia jakoś nie pasują. Tak kształtowana bohaterka może więc być postacią interesującą w oczach czytelników. Interesującą , bo pokazującą to na czym nam zbywa? Stawiam w ostatniej kwestii pytanie, a nie tezę, bo rzecz nie jest tak prosta. Czy nas nie dotyczą podobne przeżycia i podobne emocje?
Mnie w lekturze „Pasji…” ujęła właściwość włączania czytelnika w proces przeżyć, doświadczeń i decyzji bohaterki. Nieświadomie w trakcie lektury zaczynamy odnosić jej stan do swoich stanów, jej emocje do własnych emocji, jej trudności decyzyjne do trudności własnych… Odkrywamy, że tytułowa Hanka ma odwagę nazwać po imieniu wiele zjawisk życia, o których my często boimy się pomyśleć. Pojawia się w trakcie lektury wrażenie charakterystycznego dialogu prowadzonego z literacką postacią. W trakcie czytania pojawia się dwugłos. Zarejestrowanemu w tekście monologowi bohaterki zaczyna towarzyszyć nasz własny monolog, odwołujący się do własnych doświadczeń i doznawanych emocji przywołanych w kontekście tego, co wynika z lektury. Ten własny monolog ma właściwość przybierania na intensywności. Nie pamiętam, żebym czytał coś ostatnio co prowokowałoby podobne zjawisko równie silnie. O czym więc może świadczyć zawarta w telewizyjnym programie informacja, że spora grupa czytelniczek (czasami pewnie czytelników), odnajduje w postaci Hanki samą siebie? Udało się najwyraźniej w powieściowej postaci ukazać i nazwać przeżycia i rozterki będące udziałem wielu. Udało się dużo więcej, bo nie tylko nazwać pewne stany, ale zapisać cały rozedrgany proces wyborów życiowych bohaterki. Paradoksalnie niezwykłość ukazanej postaci może mieć korzenie w tym co powszechne i codzienne. Dlaczego więc niezwykłe? Dlatego, że w świecie rzeczywistym tego typu emocje i przeżycia są najczęściej chowane, skrywane przed światłem dziennym. Nie mówi się o tym i stara się unikać myślenia na te tematy. Wiele osób, podobnie jak bohaterkę, ogarnia strach przed tym, że myśląc dojdą do przekonania czego chcą i do czego dążą i uświadomią sobie, że tkwi to w sprzeczności z wpojonymi normami. Miłosna fascynacja jest tu kłopotliwym prezentem. Cała analiza mająca odpowiedzieć na pytanie czy żyję wbrew sobie i w jakimś względem siebie zakłamaniu dziś, czy będę tak żyć jutro jak dokonam zmian jest trudna do udźwignięcia. Brak analizy i decyzji doprowadza do „życia w rozkroku”, co na pewnym etapie było udziałem Hanki. Jestem więc przekonany, że dla wielu czytelników lektura „Pasji…” może być doświadczeniem katharsis. Wrażenie rozładowania nagromadzonych i stłumionych emocji jest częstym pewnie doświadczeniem w trakcie lektury. Ważne jest to, że bohaterka prowadząc swój monolog mówi do nas językiem komunikatywnym, zrozumiałym, prostym, ale nie prostackim. Odpowiednim rzeczom nadaje słowa. Mówi językiem, którego jeszcze jedną właściwością jest obecny w narracji żywioł poetycki. To powieść, w której duża dawka poezji tak jakby boczną furtką dociera do umysłów czytających. Mamy więc tekst wielowarstwowy i wielowymiarowy. Powieść dla czytelnika bardziej wybrednego i publiczności bardziej masowej.
Patrząc w kontekście nominacji zastanowić się można co z właściwości „Pasji według św. Hanki” weźmie pod uwagę jury nagrody Nike. (?) Trudno to określić. Patrząc na wyróżnione teksty lat ubiegłych nie da się ustalić jednoznacznych kryteriów jakimi kierują się oceniający. Trzymam kciuki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz