niedziela, 24 listopada 2013

Podniebne przestrzenie

(Blog Zwierciadła - 2013.07.22)
Nie byłem tu wiele lat. Nie przeraża mnie fakt, tłumów, które tu przybywają. Tatry to miejsce moich wędrówek z czasów szkolnych i studenckich. Dziś przybywam tu, aby pokazać góry młodszym. Zamieszkaliśmy z Kościelisku. Zaraz po przyjeździe zdążyliśmy zrobić spacer po Kościeliskiej Dolinie. Raczej bez podejść, ale sporo kilometrów. Była g. 17 jak ruszaliśmy. Łatwo było pozostać w pensjonacie mówiąc, że już za późno na wycieczkę. Nie było za późno. Jeszcze za dnia dotarliśmy na Ornak.
Następnego dnia jakaś poważniejsza eskapada. namówieni przez naszego gospodarza wspinamy się na Miętusi Przysłop, aby później pójść Ścieżką nad Reglami. Idziemy my i dwa Maćki, czyli mój i jego kolega, którego zabraliśmy ze sobą. Wczoraj chłopcy narzekali, że im nogi zwiędły, a przecież nigdzie nie wpinaliśmy się. Zauważam, że łatwiej im iść pod górę niż po równym. Ciekawe…? Na przedzie prowadzi moja nastoletnia Kasia i jej koleżanka Aga. Docieramy do miejsca pięknych widoków na Czerwone Wierchy i Giewont. Przemieszczamy do Doliny Malej Łąki. Pogoda obłędna – słonecznie, ciepło, niesamowita przejrzystość powietrza. Zmieniamy więc plany i z doliny wspinamy się na przełącz Kondracką. Ostre podejście, ale gdy opuściliśmy linię lasów i wyszliśmy na otwartą przestrzeń zwiększa się motywacja na wspinanie się. Kasia już daleko z przodu. Ma napęd na góry. Na przełęcz docieramy dość wyczerpani. Kasia pokazuje na widoczny szczyt Giewontu i mówi, że nie ruszymy się stąd jak tam nie wejdziemy. Rusza pierwsza z Maćkami. Ostatnie podejście z łańcuchami, ale ci młodsi są bardzo sprawni. Docierając na szczyt widzimy ich główki wystające ze skał. Widok na północ jak z kabiny pilota samolotu. Niezwykle. Na szczycie zakonnica. Zawsze można tu zakonnice spotkać. Z powodu krzyża?… Zejście trudniejsze niż wejście. Tylko po łańcuchach. Mniejsi asekurowani. Kasia zachowuje się tak jakby co chwila gdzieś po łańcuchach wspinała się. Zauważam, że ma zacięcie na sporty wysokogórskie. Gdyby zaprosić ją do szkółki taterniczej…? Nie odmówiłaby. Pyta mnie gdzie jeszcze w Tatrach są łańcuchy. Gdy dowiaduje się, że Giewont to tylko przedsmak tego, co w Tatrach wysokich stwierdza, ze idziemy… Wracamy na Kondracką Przełęcz i schodzimy na Halę Kondratową. Po drodze strumień. Woda czysta, zdatna do picia, bardzo dobra i bardzo zimna. Korzystamy, bo zapasy nam się skończyły. Z Kondratowej Polany docieramy do Kuźnic. Na ostatnim odcinku Maćki pokazują, że mają jeszcze zapasy energii. Zazdroszczę. Idąc po asfalcie w kierunku centrum dostrzegam znajomą twarz. Dzień dobry – witamy się. To aktorka teatralna w Wrocławia. Rozmawialiśmy niedawno w trakcie cyklicznej imprezy w Kawiarni Literatka na Rynku. Polska to grajdołek. Już nie dziwię się tym, że zawsze gdzieś kogoś spotykam…















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz