niedziela, 24 listopada 2013

Rozmowy na sprzedaż

(Blog Zwierciadła - 2013.05.24)
Przeglądając w ramach zawodowych zajęć witryny różnych podmiotów i instytucji trafiłem na prezentacje kadr prywatnej poradni psychologiczno-terapeutycznej. Nic w tym początkowo nie było zaskakującego, lecz… Strona, a w zasadzie galeria, przykuła moją uwagę, przykuła w sposób bezwolny, nagły i niespodziewany. Do tej pory przelatywałem wzrokiem po tym, co się na ekranie otwierało, aż tu nagle zatrzymałem się i zacząłem chłonąć szczegóły. Zobaczyłem zdjęcia pięknych, lekko uśmiechających się dziewczyn, do których dołączono informacje o ich specjalizacji, dane kontaktu na komórkę i informacje o koszcie godzinnej psychoterapii. Charakterystyczne było to, że prezentowana poradnia posiadała wyłącznie żeńską kadrę, ani jednego terapeuty. Uświadomiłem sobie paralelność strony z witrynami zawierającymi zdjęcia dziewczyn oferujących usługi erotyczne. Tam zastaw informacji jest podobny – fotografia (-fie), słowna oferta, koszt i kontakt na komórkę. Różnica tkwi w szczegółach, bo tu dziewczyny ubrane są w eleganckie kostiumy, mają profesjonalny, delikatny, filmowy chciałoby się rzec, makijaż, fotografie są robione w studio, z przemyślanym tłem i dobrze ustawionym światłem. Tam, na stronach seksofert dziewczyny są nagie lub skąpo ubrane, eksponujące głównie wypukłości i krągłości ciała i kształty te pobudzają potrzebę wrażeń zmysłowo-erotycznych. Galeria poradni to tymczasem pokusa budowania mentalno-psychicznej relacji interpersonalnej. Jednym zdaniem – dla każdego coś miłego.
Zasadnicza różnica między portalami wynika z tego, że na tym erotycznym obejrzeć można głównie biusty, puby i szparki, tu natomiast coś znacznie bardziej intrygującego. Tam dziewczyny mają pozasłaniane twarze, tu natomiast nie tylko możemy zobaczyć autentyczny wygląd, ale jeszcze popatrzeć kobietom głęboko w oczy, bo artysta nakazał fotografowanym spoglądać prosto w obiektyw. Biusty i pupy niewiele mówią o potencjalnym profilu psychologicznym fotografowanej, o charakterze, typie osobowości, aurze emocjonalnej… Twarz i wzrok zdają się coś sugerować.
W tym momencie zacząłem ulegać pokuszeniu. Kusił mnie portal poradni, bo z tym erotycznym jest pewien problem. Piękne kształty bardzo mocno oddziałują na zmysły mężczyzny i pokusa przygody może być trudna do opanowania, ale chwila refleksji uświadamia, że fajny seks to nie sama fizyczność. Rujnującą nastrój refleksją po…, byłoby to, gdyby okazało się, że wybrana dziewczyna okazała się być typem gumowej lalki… Budowanie relacji bezseksualnej, ale w aurze pewnej seksualności psychicznej jest tu czymś dużo bardziej ponętnym. Przecież to, co w ludziach seksualne jest z nimi zawsze i nie da się tego wyłączyć.
Wybieram więc… Galeria składa się ze zdjęć terapeutek ładnych, pięknych, intrygujących i „nie w moim typie”. Wstępna selekcja jest więc prosta. Ta pani przypomina mi postać ładnej urzędniczki obsługującej na co dzień petentów. Nie chcę być petentem. Nie zapłacę za to. Patrzę w oczy pięknej brunetki. Jesteś kobietą, za którą oglądają się faceci, z pewnością wielu szukało możliwości zbliżenia się do Ciebie, poznania. Należysz jednak do tej kategorii dziewczyn, które podobały mi się, ale nigdy nie byłem w stanie porozmawiać z nimi bliżej, szczerzej, przyjacielsko, lekko intymnie. Widok na budowanie relacji raczej żaden więc. Trafiam na zdjęcie długowłosej blondynki. Pominąłem je przed chwilą, bo zawsze bardziej interesowały mnie brunetki. Ale przyglądam się i postrzegam, że w zwyczajnej, ładnej twarzy kryje się coś intrygującego mnie. Pomysł otworzenia się przed Tobą, porozmawiania o tym, o czym nie rozmawia się z nikim, a co dusi i blokuje… Wyobrażam sobie kolejne etapy rozmów psychoterapeutycznych. Ja się otwieram, mówię, Ty blokujesz informacje na swój temat. Rozmawiamy o mnie, nie o Tobie. Ale w toku psychoterapii coś puszcza, nikt przecież nie jest z kamienia. Jest okazja do wyznania, że pewne moje doświadczenia są również Twoimi. Przyznanie się do współodczuwania jest przecież takie wyzwalające. Nie… nie zmieniamy kierunku relacji. To Ty jesteś psychoterapeutką, a ja pacjentem. Po tygodniach terapii dostrzegam jednak pewien błysk w Twoich oczach. Widzę zainteresowanie mną, moją osobowością, moją wrażliwością. Godziny terapii świadczonej mi nie dłużą się. Jest w nich coś energetyzującego… Tak – mnie też to uskrzydla. No i nie chodzi tu wcale o inicjowanie romansu. Dobrze znam zasady etyki zawodowej psychologów i nie chciałbym robić Ci problemów. Patrzę na oferowane przez Ciebie terapie: leczenie problemów nerwicowych, rozwojowych, wspomaganie leczenia psychoz, leczenie uzależnień od alkoholu, narkotyków, hazardu, seksu… Proponujesz też terapię problemów sfery intymnej. Czyli jak? Ja mówię że mam problemy ze wznoszeniem i terapia dobrym słowem naprawia to…? Trudno uwierzyć, ale brzmi zachęcająco, może być ciekawie… To Ty jesteś specjalistką.
Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Mówisz, że leczysz uzależnienia. Jeżeli w trakcie terapii uświadomię sobie, że jestem od niej zależny… Jeżeli zauważę, że terapia rujnuje mnie finansowo – to jak mi pomożesz…?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz