piątek, 13 grudnia 2013

Ożywcze iskierki

Po kilku szarych, ciemnych i ostatnio mglistych dniach nadszedł mroźny poranek. Słyszałem nad ranem jak kierowcy skrzybali z mozołem szyby swoich samochodów.
(Zastanawiałem się dlaczego mi edytor słowo skrzybali podkreślił. Wyguglałem, że miałem na myśli „skrobali”, a „skrzybali” to taki regionalizm spod Kielc. No i kto mi to w mózg zaszczepił?)
Tak więc po porannych zmaganiach kierowców uciszyło się. Nastał klimat do zaglądania w laptopa i pracy. Szaleństwo końca roku. Bilanse, raporty, wyrabianie planów, próba cudownego uratowania deklarowanych obrotów, inwentaryzacje baz danych… ręce opadają. Co to za przedziwny nawyk dopasowania się do kalendarza, zamykania starego i otwierania nowego. Wszyscy na wyścigi coś liczą, coś zapisują, w księgi wkładają, zbierają kwity. Wszystko po to, żeby zdążyć przed upojną nocą sylwestrową, kiedy to spontanicznie cieszyć będziemy się z kolejnego krzyżyka – z tego, że nam się pesel trochę zestarzeje. W następne dni tradycyjnie wpadniemy w czarną dziurę z poczuciem dramatycznego spłukania. Trwożliwie rozglądając się na boki będziemy powoli ruszać, rozkręcać nasze działania, pobudzać aktywność. To gospodarcze rozbudzanie trwa zwykle miesiąc lub dwa.
Zauważam przez okno ostre promienie słońca i długie cienie układające się w ogrodzie. Równocześnie widzę, że gdzieniegdzie iskrzy się szron na trawie i roślinach. To przemijające zjawisko. Zniknie za chwilkę jak słońce przygrzeje. Moja kotka śpi spokojnie nad grzejnikiem na parapecie okna. Mam ochotę na kontakt z naturą, bo ostatnio dużo w pomieszczeniach przebywam. Wychodzę więc na zewnątrz.
Wchłaniam ostre, mroźne, ale suche powietrze. Takim powietrzem łatwo się oddycha. Pod butami trzeszczą resztki liści, których nie zdążyłem wygrabić przed deszczem. Spacer po ogrodzie rozluźnia umysł. Pojawia się dystans do wszystkich spraw rodzących napięcie.
Słońce świeci pod ostrym kątem. Wchłaniam energię do walki.





1 komentarz:

  1. Właśnie ja zwykle mam nie najlepszy nastrój w Sylwestra, popłakuję nawet na imprezach i nie wiem, czemu wszyscy się tak beztrosko bawią, cieszą, jakby nie wiedzieli, że kolejny rok minął i nie wróci (a może z tego się cieszą ;)). Szron jest przepiękny i trzaskanie liści też.

    OdpowiedzUsuń