wtorek, 21 stycznia 2014

Zanikająca komunikacja

Zdumiałem się dziś oglądając panel administracyjny. Zauważyłem, że zniknęły komentarze do moich dziewięciu ostatnich postów, a było tego trochę... Sprawdziłem ustawienia - wszystko gra. Nie ukrywam, że zniechęca mnie to lekko do narzędzia Bloggera. Komentujący gotowi sobie pomyśleć, że to ja usuwam ich wpisy! Mam wrażenie, że źródłem problemu jest połączenie bloga z kontem Google+. Tego połączenie nie da się cofnąć. Komentarze znikają z mojego bloga po dniu lub dwóch pozostając jednocześnie we wpisach użytkowników publikowanych w Google+. Zgodnie z założeniem łączenia bloga z Google+ komentarze miały być publikowane w obu miejscach. Czyżby narzędzie nie zostało dopracowane???

11 komentarzy:

  1. Pawle, u mnie na blogu (też połączonym z kontem Google) na razie - odpukać! - nie ma takich problemów, ale zauważyłam, że u Ciebie faktycznie znikają moje komentarze, choć sama niczego tu nie skasowałam. Sprawdź może jeszcze raz ustawienia. Coś jest nie tak - dziwna sprawa. Może napisz też do Google, powiadom ich o tym problemie, poproś ich o pomoc. Ech, czasem trzeba mieć świętą cierpliwość do tego blogowania...

    Trzymaj się i daj znać, co z tą usterką.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też na razie ok, ale zastanawia mnie czy to jakiś ogólny problem czy przypadkowo gdzieś się coś u Ciebie zaplątało.. :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Szukam, szukam... i nie wiem dalej dlaczego wyparowały komentarze do dziewięciu poprzednich postów. Zrobiło się pusto. Podwójnie pusto. Zgłosiłem problem przez komunikator "prześlij opinię".

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozłączyłem konta (można), bo wygląda na to, iż nie był to dobry pomysł. Coś się psuje na płaszczyźnie Blogger-Google+, pomimo tego, że to jedna firma. Utrata komentarzy jest dyskomfortowa, bo wymiana uwag przy postach jest ważniejsza niż w G+, zresztą mając tam profil można posty linkować, na takiej samej zasadzie jak i do FB.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mam pojęcia jak to działa, chyba moja ignorancja w temacie narzędzi spowodowała, że nie eksperymentuję i dobrze mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami eksperymentuję i jak widać tym razem nie wyszło. Sytuacja trochę jak w kawale o wstawianiu kozy do domu. Etap po wystawieniu zwierzęcia wnosi ulgę w umysł gospodarza. Komentarze niestety poszły w kosmos pozostawiając mi uczucie pustki.

      Usuń
    2. Pawle, wiem, jak to przykro, gdy znikają dialogi pod postami. Ja rok temu - całkiem świadomie - skasowałam wszystkie posty na swoim pierwszym zwierciadlanym blogu. Później żal mi było najbardziej komentarzy. Niektóre wpisy odtworzyłam i ludzie komentowali je jeszcze raz.

      Spróbuję powpisywać jeszcze raz komentarze na Twoim blogu. Nie martw się, ta pustka niedługo zapełni się nowymi komentarzami Twoich czytelników :)

      Usuń
    3. Dzięki za skopiowanie komentarzy. Masz rację. Też zauważyłem, że komentarze są ważne. Stało się to wówczas gdy skopiowałem starsze posty ze Zwierciadła na Bloggera. Posty skopiowałem i od razu zauważyłem, że zniknął pewien koloryt, który nadawały całości komentarze. Poza tym komentarze nie są dla mnie emanację sieci, ale słowami od realnych osób. Rodzi się wymiana uwag, która często przekształca się w rodzaj rozmowy, wymiany chwilowych wrażeń itd. No i mimo wszystko kształtują się pewne więzi. :)

      Usuń
    4. Nie ma za co, Pawle, zrobiłam to z przyjemnością :) Ta wymiana myśli, uwag w komentarzach jest - moim zdaniem - ważnym dopełnieniem bloga.

      Usuń
  6. Pawle, nie martw się, a masz w powiadomieniach na @ moje komentarze, wstawę jeszcze raz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za propozycję. To może nie jest bardzo ważne, chociaż sam jestem zaskoczony pustką jaka pojawiła się po usterce. Wyobraziłem sobie, że mimo wszystko super byłoby gdyby tamte komentarze, przynajmniej w części, wróciły na swoje miejsce. Twoje komentarze do moich postów są teraz w Twoich wzmiankach do moich linków publikowanych na Twoim koncie Google+. Brzmi zawile - wiem. Czasami nowe technologie medialne zapędzają nas do narożnika... ;-)

      Usuń