niedziela, 9 lutego 2014

Wyprawa black and white



Pamiętam urok wewnętrznych podróży po krainach zobrazowanych w fotografiach kolorowych wydawnictw. Tak było jeszcze kilkanaście lat wstecz. Dziś żyjemy w epoce nadprodukcji fotograficznej. Wszystko co można było utrwalić w zdjęciach zostało już chyba utrwalone. Wszystkie zakątki, wszystkie obiekty mają swoje wielokrotne odbicia w obrazach umieszczonych gęsto w informatycznej sieci. Nie wiemy jak wygląda taka czy inna budowla, taka czy inna kraina geograficzna? Wystarczy tylko włączyć komputer, wystukać odpowiednie hasło w wyszukiwarce grafiki i po chwili przeglądamy dziesiątki obrazów. Nie robią one więc dziś takiego wrażenie na widzu jak niegdyś. Nadmiar, przesyt, łatwa dostępność zabrała coś niegdysiejszym przeżyciom poznawczym. Nie czujemy procesu powstawania prezentowanych ilustracji od projektu wyprawy, poprzez podróż fotografa-wędrowcy, przez selekcję zgromadzonego w wyprawie materiału fotograficznego, aż do edycji zdjęć w drukowanym wydawnictwie. Tylko przez chwilę zachwycaliśmy się cyfrową jakością nowej fotografii – bardzo szybko nam spowszedniała. Obrazy świata stały się banalne. Kiedyś oglądanie zdjęć było sposobem na nudę. Dziś samo oglądanie wieje często nudą.


Przygodą stają się więc wszelkie stare fotografie, które odsyłają naszą wyobraźnię w mroczną i tajemniczą przeszłość. Mroczną, bo czarno-białą. Niezwykle wyglądają stare obrazy wiekowych katedr. Takiego klimatu niezwykłości i niesamowitości nie zawierają współczesne, idealne w odwzorowaniu barw i najdrobniejszych szczegółów, fotografie cyfrowe. Dzisiejsze zdjęcia przywołują wrażenia wakacyjnej przygody, przestrzeni pełnej turystów, ich różnojęzycznego gwaru, powtarzalnego dźwięku migawek i błyskania fleszy. Te stare koncentruję uwagę na przestrzeni obok szumnych rynków świata, przestrzeni sakralnej, kontemplacyjnej. Przestrzeni, która w założeniu średniowiecznych architektów miała kierować myśli ludzi ku sprawom boskim i ostatecznym. Przestrzeni, która przez wieki mogła być azylem dla tych, którzy oddając się modlitwie dystansowali się do doczesnych problemów kierując swoje myśli ku Bogu. Ludzi przeświadczonych, że przed boskim obliczem wszyscy są równi, tak samo wartościowi, tak samo potrzebni. Stare fotografie przywołują myśl o ludziach z wielu pokoleń, którzy przez tysiąc lat nawiedzali monumentalne katedralne mury. Wydaje się, że ich cienie pozostały w tych murach.









(Wszystkie fotografie to tylko stare szkolne materiały dydaktyczne)

12 komentarzy:

  1. Gotyckie katedry są cudowne, a najlepiej, gdy jeszcze grają w nich organy... Wejść do środka, doświadczyć wielkości pnącego się w górę budynku, zobaczyć, jak witraże zabarwiają padające przez nie światło i usłyszeć te dźwięki to naprawdę niezwykłe przeżycie. Czarno-białe zdjęcia katedr są bardzo nastrojowe, ale kojarzą mi się z podręcznikami z architektury, a za tą dziedziną nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie mam alergii na podręczniki architektury. Odsłaniają one przede mną labirynty przestrzeni przez człowieka wymyślonych... :)

      Usuń
  2. Uwielbiam prawdę opisaną punktem widzenia znawcy .Tak rzeczywiste dopiero teraz uświadomione piórem mędrca.Uważm tak samo przesyt satysfakcja oglądania są wyjątki ale znawców mało.A co do katedr fenomenalne.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Stare fotografie... a wiesz, weszłam kiedyś za kratę zakonników franciszkańskich w ich krakowskiej bazylice i miałam wrażnie, że czas się tam zatrzymał, to chyba kwestia spostrzegania, ale czułam się tam jak w czarno białym filmie, i nie było mi z tym źle. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem, że ponoć wygnanie z raju polegało na dodanie do przestrzeni Adama i Ewy atrybutu czasu. Stąd zaskakujące może być wrażenie zatrzymania czasu :)

      Usuń
  4. Uwielbiam stare fotografie (czarno-białe i w sepii)! Jest w nich jakaś magia, tajemnica... Poruszają wyobraźnię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fascynująca jest próba przeniknięcia w te czarno-białe stare przestrzenie.

      Usuń
  5. Nie tylko katedry. Małe, wiejskie, drewniane kościółki mają niepowtarzalny urok. Jest w nich zapach i pamięć wszystkich pokoleń, które je odwiedzały, wydeptywały podłogi aż deski się ścierały.
    Czarno-białe, stare fotografie, i te jeszcze starsze, w sepii. Kościoły i katedry są na nich inne niż obecnie. W czasie tych lat przybywało w nich ozdób, dodatków. To nie tylko barwy ale i surowość przyciąga nasze spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostry zapach bejcy w drewnianych kościółkach ma właściwości narkotyczne. Działa na wyobraźnię.

      Usuń
    2. Nie tylko, przede wszystkim zapach stuleci.

      Usuń