sobota, 1 marca 2014

Okno w przeszłość


Zajmuję się ostatnio rejestracją fotograficzną starych materiałów, które przykrył kilkudziesięcioletni kurz, a czasem nawet plamy farby po remontach pomieszczeń, w których materiały te były przechowywane. Złożone w skrzyniach, kartonach nie budziły niczyjego zainteresowania. Ostatnio dopiero włączono je w proces modnej ostatnio dygitalizacji danych. Jest to proces polegający na wykonaniu cyfrowej kopii dokumentów, starodruków, grafik, obrazów, fotografii. Pliki z cyfrowymi odpowiednikami tych materiałów można następnie udostępniać w wybranej sieci intranetu lub internetu. Materiały te mogą stać się pozycjami biblioteki cyfrowej. Mogą służyć badaczom, historykom jako materiały źródłowe, mogą też cieszyć oczy zwykłej publiczności, zwłaszcza tej poszukującej zachowanych obrazów dzieł sztuki, czy rękopisów literackich.
Wśród materiałów jakie przeglądam są te, które pozostały po byłych przedwojennych mieszkańcach Wrocławia. Są tam zwykłe pomoce dydaktyczne, spisy inwentarzowe, są też rzeczy przedziwne. Dotarłem między innymi do starych szybek z negatywami fotografii z jakiegoś zakładu, który istniał tu jakieś sto lat temu. Takie szybki formatu notatnika używane były w czasach kiedy aparatem fotograficznym była skrzynia z obiektywem z jednej strony i światłoszczelnym kocem z drugiej strony. Pod tym kocem fotograf ustawiał szybkę ze światłoczułą emulsją. Zdjęcia naświetlało się kilkusekundową ekspozycją po ściągnięciu przykrywki obiektywu. Osoby fotografowane musiały przez chwilę zastygnąć i nie ruszać się. Przeglądam szybki z negatywami, widzę różne obrazy i ludzi na nich. Korci mnie aby zobaczyć zdjęcia te odwrócone na pozytywy. Zobaczyć ludzi na tych fotografiach. Proces rejestracji płytek to sfotografowanie samych negatywów. Mogę obejrzeć pozytywy po komputerowej obróbce tych zdjęć połączonej z ich inwersją.
Po odwróceniu widzę utrwalone tam obrazy ludzi. Patrzę prosto w oczy osób sprzed stu lat i mam wrażenie, że oni patrzą na mnie. Dawna moda sygnalizuje odległe czasy. Najbardziej ujmuje mnie zdjęcie dwóch dziewczynek siedzących na krzesełku. Pod nimi kot lub pies - zamazany, bo nie zamarł na czas fotografowania. Nie wiadomo gdzie zrobiono to zdjęcie. Jaki to kraj? Jakie miasto? Mam wrażenie, że jest to gdzieś na południu Europy. Właściwością tej fotografii jest to, że wydaje się oderwana od czasu, w którym powstała. Myślę, że podobne zdjęcie mogłoby powstać wczoraj, gdzieś na Bałkanach albo w jakimkolwiek miasteczku biedniejszej Europy.

Sporo jest zdjęć pozowanych w zaaranżowanym atelier. Starsi ludzie, młode dziewczyny, dzieci. Jedno ze zdjęć przedstawiające kobietę z dzieckiem kojarzy mi się z epoką kina niemego. Styl retro jakoś tak sam się narzuca. 





Kilka zdjęć pomimo pozowania jest fotograficznym reportażem czy próbą utrwalenia rzeczywistości zaklętej w czarno-białym obrazie. Tak jest w przypadku fotografii starszych ludzi na tle bramy, czy też tam gdzie rodzina została utrwalona na balkonie. Czyżby zarejestrowano wypoczynkowy wypad w podgórską okolicę?
Tą tendencję do chwytania chwil w fotograficznych obrazach widzę jeszcze na zdjęciu dwóch kobiet w strojach z epoki siedzących nad wodą.



  

Odczuwam mocno, że dziś jak nigdy dotąd fotografia otworzyło mi swoje okno w przeszłość. Mówię, że jak nigdy dotąd, bo tym razem jestem pierwszym od kilkudziesięciu lat, który zachowane w lamusie obrazy zobaczył. Mam nadzieję, że odkryte zbiory staną się przedmiotem większej wystawy, czy też zostaną inną metodą upublicznione z szerokim dostępem wszystkich zainteresowanych. Dziś robię wyłom i ukazuję kilka fotografii - trudno się pohamować. Dlaczego przez kilkadziesiąt lat przesuwano kartony z szybkami pełnymi starych negatywów z kąta w kąt nie zaglądając do środka, nie próbując odtworzyć starych zdjęć? Nie wiem. Brak ciekawości? Być może potrzeby poznawcze nie są powszechne. Być może historycy rozglądający się za materiałami źródłowymi szukają ich nie tam gdzie one się znajdują. Poza tym najciemniej pod latarnią...




Kiedy kończyły działalność zakłady fotograficzne zgromadzone tam materiały negatywowe wydawały się nic nie wartym balastem. Trafiały do lamusa lub na śmietnik, bo nie nabyły jeszcze atrybutów wartości. Ze starymi zdjęciami jest jak ze starym winem - im starsze tym cenniejsze. Niewartościowe negatywy po kilkudziesięciu latach zaczynają budzić ciekawość. Ciekawość prowadzi do wykonania pozytywów, bo tylko wtedy można zobaczyć jakie obrazy w negatywach tych zostały zarejestrowane. Stare materiały fotograficzne nie są już bezwartościowym śmieciem. Te, które przetrwały wyciągane są z lamusa i katalogowane w należnym im miejscu. Spośród starych zdjęć najciekawsze są te z ludźmi. Bo żyli kiedyś tu gdzie my teraz, a dziś pozostały po nich tylko te fotograficzne cienie.
Bo jak powiedział kiedyś pewien krytyk sztuki: fotografia, a zwłaszcza fotografia ruchoma, czyli film to najdoskonalszy z dotychczas opracowanych przez człowieka sposobów balsamowania zwłok. Fotografia balsamuje moment, film balsamuje trwanie. 
Refleksja brutalna, ale szczera.

8 komentarzy:

  1. Uwielbiam stare fotografie (już chyba o tym pisałam?...)! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedaleko miejsca mojego zamieszkania był zakład fotograficzny. Stary, pewnie z początku powstania fotografii. Po tym zakładzie pozostało mnóstwo takich właśnie szybek z negatywami. W okresie późniejszym były one wyrzucane, roztrzaskiwane. Nie znam powodów ale przypuszczam, że ludzie, którzy to robili, byli ludźmi bezmyślnymi. Niewiele przetrwało. A przecież to dokumenty historyczne, upamiętniają epokę, która minęła. Tak jak i my przeminiemy.
    Ogromnie lubię takie stare zdjęcia. Wpatruję się w nie i przenoszę w tamte czasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też jest to fascynująca podróż w czasie. :)

      Usuń
  3. do każdego zdjęcia możne dopisać, nadpisać historię :) ciekawe zajęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda... Oglądając zdjęcia wyobraźnia pracuje i tworzy schematy scen i fabułek. :)

      Usuń
  4. Same perełki...Coś jets takiego w starych fotografiach, że ogladamy je duszą. To jak kadry z życia, chociąż niektóre po prostu pozowane. Kiedyś wyprawa do fotograficznego atelie, to bylo przeżycie... Nie to co teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko duszą oglądamy, ale w dusze próbujemy wnikać...

      Usuń