niedziela, 23 marca 2014

Synestezje


Majowe dni w drugiej połowie marca doładowują dawką energii. Wychodzę do ogrodu dokończyć wiosenne porządki. Intensywne zapach kwitnącej mirabelki zatrzymuje mnie na werandzie. Zapach działa na wyobraźnię. Tylko dobre skojarzenia, tylko dobre wspomnienia. Przez głowę przelatują obrazy z różnych okresów przeszłości. Zapach przywołuje wspomnienia osób, z którymi byłem niegdyś w kwietnych ogrodach owocowych. Poza zapachem kwiatów zaczynam odczuwać delikatne zapachy perfum używanych przez moich wyobrażonych rozmówców. Jestem pod wrażeniem zjawiska trwałości zapachów w ich pozornej ulotności i nietrwałości. Charakterystyczne zapachy tworzące aurę określonych osób dawno już rozpłynęły się w powietrzu. Zarejestrowały jednak swoją specyfikę i charakter gdzieś w mojej głowie po to, by przypomnieć się znienacka w wiosenny dzień.


Schodzę do ogrodu. Drzewa jeszcze łyse, Brak liści na jabłoni, nie ma liści na klonie, stare czereśnie też wystawiają w niebo gołe ramiona z pnia obrośniętego bluszczem. Na krzewach wybuchają pąki, pojawiają się nowe pędy. Kotka krąży nad moją głową po barierce werandy przypatrując mi się uważnie. Schodzi wreszcie na dół by towarzyszyć mi przez kilka godzin we wszystkim co robię. Taki kotopies...


Muszę przyciąć jałowce, bo płożąc się zabierają coraz więcej powierzchni. Nie pilnowane rosną bezładnie. Musiałem założyć rękawice, bo gałązki jałowca strasznie drażnią skórę. Kiedy dotykam gałązek i przycinam je intensywny zapach krzewu uderza we mnie swoim narkotycznym zapachem. Robi mi się błogo, swobodnie, dobrze. Znowu myśli ulatują mi we wspomnienia przyjemne. Pojawia się też zachcianka zaplanowania czegoś takiego co w przyszłości zaowocuje podobnie dobrymi wspomnieniami. Coś się chce, przeżyć coś dobrego, odczuć coś intensywnie, zachłannie...




Mam jeszcze jałowce z drugiej strony ogrodu. Też muszę je poprzycinać. Przysiadam na chwilę na ławce huśtawki,. w pełnym słońcu pogodnego popołudnia. Bardzo szybko ogarnia mnie obezwładniające poczucie znużenia, senności. Wokół cisza, delikatne odgłosy sąsiedzkiego otoczenia, słychać przede wszystkim ptaki. Ptaki najbardziej śpiewają delikatnie ciepłą wiosną... Dźwięki odpływają, opieram głowę o barierkę i zasypiam na chwilę. Jest to tak przemożne, że nie mogę się powstrzymać. Taki krótki sen na powietrzu, w ciepłych promieniach słońca jest niezwykle regenerujący. Wracam powoli do rzeczywistości kontemplując widok przede mną.


Docinam krzaki jałowca. Pamiętam jak kilka lat temu wkładałem w ziemię zakupione sadzonki. Jestem pod wrażeniem tego jak się przyjął i z jaką intensywnością się rozrasta. Muszę pilnować tego rozrostu, bo krzew jest bardzo zachłanny jest na przestrzeń. Kiedyś wydawało mi się, że im większy krzew tym ładniejszy. Dziś wiem, że puszczony na swobodny rozwój były w stanie zadusić sąsiednie rośliny, spowodować spustoszenie w ogrodzeniu.

Ostatnią godzinę dnia spędzam na ławce blisko kamiennego kręgu ułożonego jako granica ogniska. Pozwalam sobie na luksus nie myślenia o niczym ważnym. Na takie przebywanie w ciszy wieczornego ogrodu czekałem kilka miesięcy...

12 komentarzy:

  1. Przepięknie opowiadasz... Ciekawie wyszło Ci to wymieszanie zmysłów, którymi smakujesz świat, takim jaki jest...był...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie mam ogrodu, jeszcze jest to ugorek. Dopiero planujemy. Trzeba zrobić terasy bo jest na stoku. Trzeba splantować, wyjąć z ziemi wszystkie kamienie na gabiony. Przesadzić pędy śliwek węgierek. Mnóstwo pracy ale przyjemnej. Na słońcu. Regenerującej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci Aurora tej pracy, ktora Cię czeka... Na pewno bedzie pieknie, bo masz już plan

      Usuń
    2. Tworzenie ogrodu z ugoru jest bardzo satysfakcjonujące. Bo efekty są bardzo naoczne. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Pachnący, intensywnie wiosenny post.

    Piękne widoki

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że wiosna już przyszła do Twego ogrodu. A u mnie od paru dni "lato" :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... Kiedy u nas szybka wiosna to u Ciebie musi być już lato. :)

      Usuń
  5. Tak, synestezja... odbieranie świata tak wielozmysłowo jest dane nielicznym...

    OdpowiedzUsuń