wtorek, 6 maja 2014

... kwiatów bzu



To jeden z najintensywniejszych wiosennych zapachów. Przez kilkanaście dni kwiatostany bzu uwalniają bardzo intensywną woń. Znam okolice, w których gęsto jest od ukwieconych krzewów. W miejscach tych powietrze w tych dniach inaczej pachnie. Niektórzy ten naturalny, kwietny zapach lubią, dla innych jest on zbyt intensywny, bez mała odurzający. Nie przeczę, aromat ma jakieś oszołamiające właściwości, ale dlatego być może go lubię. Stałem dziś na ulicy z głową w krzewie i napawałem się zapachem wciągając powietrze głęboko w płuca, jak opiumista dym z fajki.
To, że lubię ten zapach nie wynika z mojej niezależnej, świadomej decyzji. Stary, rozłożysty, wielki krzew bzu rósł niegdyś obok domu mojej babci. Miała ona zwyczaj zbierać fioletowe koszyczki, układać je w bukiety, a bukiety umieszczać we wszystkich pomieszczeniach domostwa. Pamiętam starą komodę, na której blacie stało kilka wazonów. Dołem stary ciemnodębowy mebel, a górą eksplozja intensywnie pachnącego koloru.
Dziś rzadko spotykam domy, w których ktoś miałby odwagę ustawiać kwitnący bez w pomieszczeniach. Panuje opinia, że pachnie zbyt intensywnie, że od tego mocnego zapachu rozboleć może głowa, w ogóle ten mocny aromat jest pewnie niebezpieczny dla zdrowia. Może rzeczywiście jest niebezpieczny, bo moja wyobraźnia pracuje na mocno przyśpieszonych obrotach. Przewijające się obrazy są kolorowe, synestezyjnie pachnące, wydają się też zawierać w sobie same dobre emocje. Taki quasi narkotyk wiosennej natury.
Kilkadziesiąt lat temu nikt nie słyszał jeszcze o żadnych chemicznych odświeżaczach powietrza. Poprawiano domowe zapachy ustawiając w domu kwiaty. W zależności od pory roku zmieniał się rodzaj bukietów i zmieniały się zapachy. Dziś mamy reklamowane psik, psik... Ulotne pseudo-naturalne aromaty tych preparatów nie są w stanie zakryć smrodliwej bazy tych chemicznych wynalazków. To jest dopiero pożywka dla migreny...
Zanim wylądowałem z głową w krzewie bzu, spędziłem kilka godzin na porządkowaniu dokumentów, przygotowywaniu zestawień i raportów. Wszystko to musiałem uporządkować, zapisać, wydrukować, czasami podpisać, złożyć w kupkę, włożyć do kartonowej koperty. Musiałem wypełnić też list przewozowy i zamówić kuriera, który ostatecznie uwolnił mnie od tej papierowej biurokracji. Starałem się wszystko to przygotowywać metodycznie, po kolei... Nie byłem jednak w stanie opanować narastającego znużenia i irytacji. Irytacja wzrosła, kiedy pomyślałem sobie, że wszystkie poranne plany na popołudniową aktywność z powodu sprowokowanej niedyspozycji psychicznej trafił szlag. Kiedy mózg mój stał się areną myśli bezładnych i jakby natrętnych poszedłem się powłóczyć. Mam tak od lat. Włóczenie się bez celu przywraca mi równowagę. Ktoś kiedyś próbował korygować moje zwyczaje tłumacząc mi z niepokojem, że łażę tak jakbym domu nie miał, jak bezdomny jakiś... Myślę, że nie była to troska o mnie tylko wstyd jakiś, lęk o to, co sobie inni pomyślą. A niech sobie myślą. Ciekawie co sobie mogli myśleć dziś znajdując mnie z głową w bzie?... Sam byłbym ciekaw. Chociaż wiem, że nic sobie nie myśleli, nie mają czasu na taką aktywność. Od myślenia dziś byłem ja. Stałem w silnej woni kwiatów bzu, działających odurzająco i psychostymulująco i myślałem... I przyjemnie sobie myślałem...



8 komentarzy:

  1. Lubię zapach bzu i mam podobne wspomnienia, do dzisiaj wstawiam do wazonu bez i mam w nosie opinie na temat szkodliwości. Lubię i wybieram zapachy z ulubioną nutą :) to zapach mojego dzieciństwa i na szczęście wielu moich znajomych myśli podobnie... cieszę się, że Ty też :) Irytacje... no cóż, szybko mijają. Facet z głową w krzakach - musiałeś wyglądać zaskakując, imponująco?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy jak nie w maju wkładać głowę w kwiaty...?

      Usuń
    2. dokładnie, musiałbyś zobaczyć co wyczynia mój małżonek, właśnie się przyglądam, myślę, że możecie sobie podać łapki

      Usuń
  2. Uwielbiam bez, jego wygląd i zapach, kwiaty wydają się puszyste. Nie mogłabym mieć bukietu na biurku z bardzo prozaicznego powodu - wciąż bym kichała ;) Włóczenie się uwalnia jedne myśli i robi miejsce na nowe! Daje wrażenie swobody.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też uwielbiam zapach bzu. Przez wiele lat miałam krzaki bzu pod domem, widziałam je z okien swego pokoju. Lubiłam się między nimi bawić, potem (gdy dorosłam) - spacerować wśród nich lub przesiadywać na ławeczce. W maju obchodzę urodziny i z tego powodu zapach, widok bzu kojarzy mi się z wieloma miłymi chwilami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obudziłam wsteczne odczucie wspomnienia .Ogródek, ławka, drzewka bzu białego.Wkomponowałam powiew chwil dziecięcych beztroskich dni.Agnieszka Kolińska pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny opis myśli zmęczonych z zarysem luzu chwil.Agnieszka Kolińska

      Usuń