poniedziałek, 30 czerwca 2014

Przedświt




wstaję nad ranem do świata pogrążonego
w żelazną moc sennego otępienia
w przekonanie, że daje to odprężenie

podnoszę się pobudzony muzyką parku
dobiegającą z uchylonego okna
zapachem nie zważonej upałem
zieleni

to pora lekkich myśli
pędzących zwyczajowo w kilku
dziwnie nie kolidujących w tym momencie
symultanicznych wątkach

z przestrzeni informatycznych sieci
docierają do mnie wersy
wczorajszej refleksji poetów

biegnę ścieżkami wyciętymi w chaosie ziemskim
siłą ich szczególnej imaginacji

są jak legenda o dawnym świecie
jak odwieczne marzenia o spełnieniu
wbrew presji złej epoki i ludzkiej nieprzychylności

naładowany energią mentalną
z łatwością przenoszę się w krąg spraw codziennych
bez lęku, bez buntu

powietrze ma rześką świeżość letniego poranka
… i stanie się dzień


1 komentarz: