poniedziałek, 2 czerwca 2014

W półmroku



w półmroku chłodnego poranka
oczy mocno otwierając wyplątałem się z embrionu pościeli
hipnotycznego ubezwłasnowolnienia

wielokrotnie pomyślałem, że ciąg wydarzeń
jest niesamoistny i wymaga ukierunkowania, mojej ręki
to postanowienie miałem utrwalić jak sugerowali

drżącą dłonią nalewałem wrzątek do kubka
ciemnobrązowy miał uniósł się i opadł
chciałem położyć się na podłodze – ot tak!

uczyli, że z rękami mocno rozłożonymi, wyciągniętymi do niebios
ustami rozciągniętymi w jakby-uśmiechu
nie można być chmurnym

idioci...


1 komentarz:

  1. Grymas niby-uśmiechu nie jest radością. Prawdziwa radość mieszka w oczach :)

    OdpowiedzUsuń