piątek, 25 lipca 2014

Ikarius



kiedy spadam milczę, bo słowa zburzone
zgubiły swoje znaczenia i reguły gramatyczne
melodię wczorajszych pieśni zastąpił głuchy łomot
szumiącego powietrza i panika
pędu zbliżającego się lądu

kiedy spadam mózg zaciera szczegóły obrazów
fotografowanych oczami...
w tych momentach przyglądam się zarysom lasów, równin
łańcuchom górskim – upadek trwa dość długo
wczorajsze zachwyty pierzchły gdzieś

przez świadomość przeleciały mi przyjęte cele
wyznaczające niedawno moją aktywność
żeby jeszcze więcej, bardziej, mocniej, sprawniej...
w teście grawitacji pozostało jedynie trudne do nazwania
zdumienie

przytłoczony ogromem bezładnych obrazów pobudzonej pamięci
szukam tego jednego, który będzie ostatnim najważniejszym doznaniem
kończącej się egzystencji

doznaję widoku twoich oczu wpatrzonych we mnie, łagodnego uśmiechu
poczucie zrozumienia i akceptacji łagodzą lęk
znieczulają umysł

rozkładam szeroko ramiona doznając odprężenia całego jestestwa
wbijam się ślizgiem w warstwy gęstego nadziemnego powietrza
znika poczucie pędu, wyrównuję lot, płynę

ciepłe prądy unoszą mnie
teraz chciałbym opowiedzieć ci jak piękny jest świat
z lotu ptaka