piątek, 9 stycznia 2015

Problematyczna kultura



W stolicy Dolnego Ślaska ruszył nowy kanał radia publicznego, czyli Radio Wrocław Kultura. Zapowiedzi brzmiały obiecująco. Dwadzieścia cztery godziny audycji na dobę. Audycji, które obejmować będą wszystkie sfery kulturowego dziania się. Radio nadawać będzie od razu w cyfrowej technologii, co gwarantuje wysoką jakość dźwięku. Zacząłem ostrzyć sobie apetyt na nowy kanał. Może trafię wreszcie na nośne medium audycji kulturalnych z prawdziwego zdarzenia przygotowywanych lokalnie. Ponieważ miałem kilka swobodniejszych dni poszukałem nowego radia w internecie i zacząłem słuchać. Równocześnie przejrzałem teksty, które uruchomieniu nowej stacji towarzyszyły. Zastanawiam się czy będzie to tylko nowa jakość techniczna, czy też nowa jakość merytoryczna.
Czytam, że nową inicjatywę wrocławskich radiowców bardzo popiera szef Europejskiej Stolicy Kultury Krzysztof Maj. Uważa on, że przy tworzeniu nowej ramówki powinni uczestniczyć młodzi ludzie z całej Europy. Panie Krzysztofie – myślę sobie – czy słyszał pan powiedzonko: „gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść”? Ma zastosowanie nie tylko do sfery kulinarnej. Zauważam też, że bardzo mocno eksponuje się w informacjach o radiu fakt, iż nowy kanał tworzyć mają ludzie młodzi. Wiem, że tam gdzie mocno akcentuje się młodość buduje się zarazem barierę dla niemłodych już kandydatów do nowej redakcji. Prezes Radia Wrocław chwaląc się dużym zainteresowaniem jakim cieszy się nowa inicjatywa mówi o tym, że w październikowym castingu do redakcji radia wzięło udział około sto młodych osób. Samo słowo casting burzy mocno moje semantyczne przyzwyczajenia. Rozumiem, że przyszłych redaktorów wybierano jak modelki na wybieg czy aktorów do produkcji filmowej. Kiedy w przypadku tych dwóch grup zawodowych liczy się dobra lub odpowiednia prezencja oraz umiejętność odtwarzania powierzonych ról, to w przypadku kandydatów do redakcji ważne jest chyba także doświadczenie i erudycja. W przypadku nowej redakcji tematycznej ważna jest chyba także osobowość. Na indywidualny rys radia, jego unikatowość i wyjątkowość składają się bowiem osobowości prowadzących.
Słuchając Radia Wrocław Kultura zadałem sobie pytanie, czy po paru dniach zauważę jakiś rys stylistyczny i treściowy wyróżniający nowy kanał. Nic takiego niestety nie zauważam. Styl w jakim mówią redaktorzy i styl rozmów prowadzonych z zaproszonymi gośćmi niczym nie różni się od tego, jak mówi się i rozmawia się w wielu innych kanałach radiowych. Również tych nie tematycznych, nadawanych przez rozgłośnie komercyjne. Na razie wydaje się, że radio będzie realizować swój 24-godzinny program metodą maksimum muzyki - minimum słów. Słów więcej będzie w godzinach popołudniowych, bo zgodnie z tym, co czytam w opublikowanej ramówce od 5 rano do g. 15 mogę spodziewać się co najwyżej playlisty Radia Wrocław Kultura. Nie mam możliwości słuchać radia do południa, ale zapis w ramówce nie intryguje. Jaka muzyka? Kultowe nagrania rocka, bluesa, reggae, hip-hop i in. Przy braku odbiornika radia cyfrowego i braku dostępu do internetu można włączyć tradycyjny odbiornik na falach FM i z pewnością znajdziemy inną stację, która akurat emituje utwory wspomnianej muzyki.
Przeglądając ramówkę oraz zapowiedzi prowadzących notuję rodzące się pytania. Czy będzie w tej stacji miejsce dla prezentacji tego, co dzieje się we współczesnej muzyce tzw. poważnej? Czy usłyszę tu dziennikarza, który będzie starał się zainteresować słuchaczy nowymi zjawiskami w tej sferze kultury? Czy będą emitowane nowe utwory muzyczne? Te napisane przez kompozytorów muzyki „poważnej” związanych z Wrocławiem, ale nie tylko. Patrzę na miejsce jakie w ramówce zarezerwowano na tematy literackie. Widzę blok literatura i komiks. Pytam: Czy będzie to jedyny blok na tematy literackie? Czy będzie w radiu miejsce na prezentacje wszystkich odmian twórczości literackiej – nie tylko "czytadeł"? Czy będą audycje prezentujące to, co wydarza się w poezji współczesnej? Czy będą czytane wybrane utwory? Czy będzie miejsce na prezentacje dokonań autorów dramatycznych? (Dokonań zapisanych, ale jeszcze nie wystawionych w żadnym teatrze.) Czy będzie w Radiu Kultura miejsce na reportaż literacki? Czy reportaże takie będą czytane w radiu? O współczesnej prozie artystycznej nie wspomnę już.
Czy poza informacjami o dostępnych wystawach sztuk wizualnych będzie w radiu miejsce na krytykę artystyczną? Czy w ogóle będzie tu miejsce na szeroko pojętą publicystykę kulturową dotyczącą wszystkich sfer kreacji? Czy będzie tu miejsce na polemikę, a nawet na zjawiska lekkiej „awantury” wokół poszczególnych wydarzeń? Czy przeciwnie spodziewać się możemy jedynie zapowiedzi kulturalnych, rozdawnictwa wejściówek i omówień wypowiedzianych gładkimi, „grzecznymi” zdaniami. Czy radio będzie miejscem krytyki wydarzeń chybionych? Bo - przykładowo - zrealizowanych z powodu konieczności tylko i wyłącznie wydania unijnych pieniędzy, a nie z powodu wyższych pobudek kulturowych.
Jest godzina dwudziesta. Przed chwilą zakończył się blok filmowy, gdzie było trochę słów. Dziś o kultowych serialach. Rozmowa prowadzona była w klimacie doniesień plotkarskich raczej. Teraz zapowiedziane cztery godziny muzyki z różnych stron świata. Nie jest to playlista. Prowadzący prezentuje wykonawców i ich krąg muzyczny. Informacje te są raczej krótkie, esencjonalne. Ponad dziewięćdziesiąt procent czasu antenowego wypełnia muzyka. Lubię jak mi ktoś opowiada o muzyce, jak próbuje zarazić mnie swoją fascynacją. Tu - zero emocji.
Konkludując – ramówka nowego radia sprawia wrażenie robionej na kolanie. Mam nadzieję, że będzie ewoluować. Chociaż nie wydaje się, że tak się stanie. Jest to raczej stacja muzyczna prezentująca utwory z pewnego zawężonego spektrum. Wbrew informacji o „castingu” radio prowadzą dziennikarze zaproszeni tu z różnych mediów publicznych i komercyjnych, którzy wnieśli tu swoje przyzwyczajenia z poprzednich stacji. Najważniejszym moim zastrzeżeniem jest to, że nazwa „Kultura” wywołuje pewien zespół oczekiwań, a to, co zamierza serwować radio będzie tylko małym wycinkiem zjawisk kulturowych. W tym sensie użyte w nazwie stacji słowo „kultura” może się okazać sporym nadużyciem.

5 komentarzy:

  1. ,,Uważa on, że przy tworzeniu nowej ramówki powinni uczestniczyć młodzi ludzie z całej Europy.'' -

    - Zdecydowanie to brzmi nowomodnie, ale źle po prostu. W Zwierciadle/blogi pisywał kiedyś taki młody gość z redakcji. Raz spłodził tekst, że pana Niedźwiedzkiego powinno się dosłownie wywalić, bo przecież już mocno za stary i trzeba by porządnie przewietrzyć i dać szansę młodym. W kilka osób (np. z Marią/@Mary) dość mocno skrytykowaliśmy i potępiliśmy takie słowa i postawę. Tylko co z tego wynika, niestety...(?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest sztucznie napędzana konfrontacja "młodych i starych", która niczemu nie służy, zwłaszcza kulturze.

      Usuń
  2. Tak się składa, że wczoraj trafiłam na informację o tej stacji i też włączyłam. Na krótko. Spróbuję ponownie za jakiś czas, ale i z Twoich odczuć wynika, że za szybko się to nie zmieni (o ile w ogóle do tego dojdzie).

    Jedyną stacją, której dziennikarzy lubię słuchać jest Dwójka PR. Mówią normalnie (nie jak uciekając przed stadem bizonów) i z reguły bardzo ładną polszczyzną. Audycje też są solidnie przygotowywane. I nie ma reklam! Na razie nie trafiłam na nic lepszego. To jedyny przypadek, gdy czuję, że płacony abonament ma sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się określenie "jak uciekając przez stadem bizonów". Rzeczywiście audycjom związanym z kulturą dobrze robi "flegmatyczny" rytm.

      Usuń