sobota, 20 czerwca 2015

Poezja w ceramice wypalona


Od rana pogoda była dosyć nerwowa. Chociaż zwykło się w takich sytuacjach mawiać, że była po prostu niestabilna. Po pochmurnym poranku wyszło słońce, które piekło przez szybę samochodu. Gwałtowne podmuchy wiatru owiewały chłodem. Na zachodniej stronie nieba pojawiła się granatowa chmura dająca krótki, średnio intensywny deszcz. Ponownie wyszło słońce. I tak aura zmieniała się kilka razy w ciągu dnia. Usłyszałem komentarz, że pogoda jest taka jak na wyspach. Być może taka właśnie miała być skoro na wieczór zapowiedziano wernisaż prac ceramicznych Barbary Trzybulskiej. Prace to szczególne, bo inspirowane poezją mieszkającej od paru lat w Irlandii Małgorzaty Południak. Sama poetka przybyła właśnie do Wrocławia, aby wziąć udział w otwarciu wystawy.


W czasie kolejnego nalotu granatowych chmur docieram do Galerii M mieszczącej się na Jatkach. To uliczka małych galerii sztuki. Niegdyś w średniowieczu były tu punkty rzeźnicze, stąd nazwa Jatki. Dziś jedynym elementem nawiązującym do tamtych czasów może być grill w znajdującym się naprzeciw galerii pubie. Powoli schodzą się goście i zajmują przestrzeń wąskiej uliczki. Wzdłuż budynku przechodzą co jakiś czas turyści, którzy zapędzają się tu w poszukiwaniu krasnali - wrocławskiej specjalności, wrocławskiej osobliwości. Dziesiątki małych mosiężnych krasnali znaleźć można w różnych punktach miasta. Pierwsze krasnale pojawiły się dla upamiętnienia akcji Pomarańczowej Alternatywy w latach stanu wojennego. Narastająca skokowo populacja mosiężnych krasnali wydaje się odrywać już od tego źródła. Jedną z atrakcji turystycznych miasta jest poszukiwanie i odkrywanie kolejnych postaci. Goście Galerii M wydają się przeszkadzać trochę poszukującym przybyszom.


Prace Barbary Trzybulskiej to sztuka szczególna. Postała nie tylko jako reakcja na poetyckie bodźce. To prace, które zawierają w sobie cytaty poetyckie. Wybrane wersy poezji wypalone są w ceramice, utrwalone są w utwardzonym materiale. To jedyny w swoim rodzaju dialog sztuki wizualnej z literaturą. Równocześnie jest to dialog sztuki współczesnej z setkami lat tradycji artystycznej. Prace Trzybulskiej przywołują w pamięci przedmioty wykonywane przez człowieka w czasach dawnych i dawniejszych, archaicznych. Przywołują wspomnienia przedmiotów codziennego użytku. Uświadamiają także zbieżność z wykonanymi ręką ludzką przedmiotami wykonanymi wyłącznie z pobudek estetycznych. Wypalone w powierzchni słowa zdają się przypominać pismo klinowe starożytności. Kolorystyka ceramiki potrafi skierować wyobraźnię w stronę dawnej Mezopotamii. Dlaczego tam? Bo dużo jest tu koloru piaskowego, szarego, ceglanego. W kolorystyce tej pojawia się niespodziewanie coś niebieskawego, jak w sfotografowanym ornamencie uwidocznionym w szkolnym podręczniku przeszłości. Wszystkie prace, nawet te ścienne, pozornie płaskie, są trójwymiarowe. Niezwykle istotna jest w nich faktura powierzchni. Dobrze ustawione światło w galerii było w stanie wydobyć ten walor.
W wernisażu wystawy „Podróżowanie w przestrzeni” wzięło udział kilkadziesiąt osób. To więcej niż jest w stanie pomieścić niewielka galeria. Kolejne osoby będą mogły obejrzeć tę wystawę przez dziesięć czerwcowych dni.


4 komentarze: