sobota, 25 lipca 2015

Wers w wers




Tomaszowi Jastrunowi

słońce zalało miasto
uliczni kuglarze zabawiali dzieci
chciałem kupić coś do czytania
najlepiej w mowie w wersach narastających
miałem taki nastrój

wszystko zaczęło się kilka godzin wcześniej
ściskając tablet zajrzałem na stronę
różni ludzie utrwalali swoje myśli

ślizgając się wzrokiem
momentalnie dostrzegłem wiadomość
o śmierci matki poety

osierocony umieścił wiersz
i zdjęcie małego chłopca na plaży
fala wzruszenia zabrała mnie w przeszłość

dawno tak nie ryczałem
stałem na przystanku
ukryty za ciemnym okularem

udałem się do sklepu z poezją
bo język prozy zupełnie do mnie nie trafiał

nie wiem dlaczego
nie wiem po co
nie rozumiem jakim sposobem
myśli zatrzymują mnie w pół kroku
wciskając w miejski bruk

patrzę na półkę z wierszami
przeglądam kolejny tom
strumień monologów emanuje w przestrzeń
napełnia moją głowę

nie chcę być sam
szukam dokąd
którędy
opieram się wrażeniu zanikania wszystkiego

ludzie odchodzą
po zmarłych pozostają tylko teksty

(15.05.2015)


4 komentarze:

  1. Iść, ale zostawić coś po sobie. Tak, masz rację :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcemy czy nie, idziemy. Naprawdę nie wiadomo czym się kierować idąc. Zostawić coś, tak ale z tego, co zostawiamy tak niewiele zostanie. Stawiamy stopy na drodze. Ktoś już tędy przechodził. Jest ślad, czyj?

      Usuń