środa, 25 listopada 2015

Mgła




mgła pokrywała miejskie kamienie
niewidoczne stawały się ubytki architektury
wspinaliśmy się po wyszczerbionych stopniach
w górę kamienicy o pustych oczodołach

z wysokiego tarasu wychodzącego w niebo
roztaczała się panorama miasta skaleczonego wojną
brud minionych walk pokrywał powierzchnie szarą patyną
odbudowa napawała lękiem, oczywistością niedomiaru sił
konieczność nakazywała akceptację niezasypanych okopów

pozostało wyobrażenie o świecie estetycznym i czystym
gładkich brukach, równomiernych murach
ułożonych poręczach, rozpiętych dachach
labiryncie uliczek, zamkniętych obiektami placach

życie podróżowało poprzez czas
upływały miesiące i lata
miasto jakby ożyło, podnosiło się, ogromniało
przybierało kostium nowych stylów

ludzie dostrzegli jego urodę, byli dumni, wznosili głowy
ze wzrokiem wpatrzonym w wieże i pylony
powtarzalne wzory wyzwoliły schematyczne reakcje
ekspresja zamknięta w konwencję euforii
udzielała się kolejnym zwiedzającym
z siłą wędrującego wirusa

w mgliste wieczory pojawia się wrażenie
że dawniej wnikliwiej się szukało, głębiej analizowało
treściwa refleksja budowała system myśli
w tamtej scenografii świata brzydkiego, w ruinie
pokrytego popiołem i sadzą



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz