piątek, 8 grudnia 2017

Ciemność





Ciemność


ciemności zabrały szorstki dzień i zimna wilgoć wdziera się do butów
piec stawia opór jesieni dom jest cząstką utraconego lata
na progu nagły gość wyraża swoją radość
przyjaciele mówili o mnie tylko dobrze dlatego przyjechał
ma granatowy garnitur satynową koszulę i słuchawkę w uchu
myślałem że biuro ochrony rządzących
jakbym mówił źle o ministrze...
nie w tym rzecz to agent jak najbardziej
od polis
mówi o dobrej nowinie z zacięciem apostoła Jezusa
przez godzinę opowiada o śmierci
tak - śmierć jest nieunikniona przychodzi w listopadzie
trzeba zawczasu gromadzić fundusze płacąc składki
nasze towarzystwo jest godnym zaufania depozytariuszem
powierzonych kwot
skrupulatnie zapisujemy beneficjentów świadczeń
mamy ich w rejestrze kilka milionów
zazwyczaj nie wnioskują wypłat bo nie wiedzą
proszę nie taić przed nimi informacji o uposażeniu

nie – nie chcę być statystycznym trupem w waszych rejestrach
pan nie rozumie – to dla dobra waszych bliskich
chyba chcecie dla nich jak najlepiej?
wystarczy podpisać ten druk a potem umrzeć
uśmiech zasłania gładką twarz pachnącą
wodą kolońską

nie - proszę nie umierać
nasze towarzystwo cieszy się zdrowiem i kondycją klientów
pan rozumie – życie jest najcenniejsze dlatego proponujemy ten produkt

zastanowię się zapewniam prowadzę do drzwi
gość wyraża swą radość jest wzruszony
zadzwoni, zadzwoni na pewno - jutro

ogromny huk za oknem wyrywa mnie z zadumy
wielka ciężarówka zgniotła auto wyjeżdżające z bramy
kierowca limuzyny nie miał szans
emocje prowadzonej misji przesłoniły mu widok na drogę
za chwilę będą służby i niebieskie koguty

lato przeszło w jesień a jesień w ciemność
wypełnił się dzień nakarmił listopad
zamknęła polisa